Czemu się ciągle martwię?

Jak to jest z martwieniem się? Przydaje się? Jest potrzebne? Niepotrzebne?

Zanim pójdziesz dalej odpowiedz sobie na te pytania.

Na czym polega martwienie się?

Myślę, że martwienie się można zdefiniować jako mentalny sposób szukania rozwiązań problemu, który istnieje lub może zaistnieć w przyszłości.

Martwienie się, które jest w normie, jest krótkie i prowadzi do pozytywnych konsekwencji w postaci rozwiązania wielu problemów, ale nie powoduje cierpienia. Kiedy zamartwianie się jest za długie, powracające, nieznoszące sprzeciwu wtedy warto się na chwilę zatrzymać i zaobserwować co się z Tobą dzieje. Funkcjonowanie w ciągłym myśleniu o przyszłości, szczególnie w szarych kolorach zabiera bardzo dużo energii. W konsekwencji nie rozwiązujemy problemów, bo nie działamy, tylko jesteśmy w przyszłości przewidując co się może wydarzyć.

Zbyt długie martwienie się powoduje duży niepokój i zmniejsza ilość pozytywnego myślenia i podejmowania działań.

Bardzo dużo czynników może wywołać zamartwianie się, ale chciałbym żebyś skupił się dziś na tym co jest czynnikiem podtrzymującym i jak możesz próbować sobie z nim radzić.

Często czynnikiem podtrzymującym jest „martwienie się martwieniem”. To znaczy myśli w stylu „kiedy przestanę w końcu się martwić”, „jeśli nie przestanę, to mnie wykończy”, „dlaczego nie mogę przestać?”

I tu warto zauważyć, że mamy 2 rodzaje myśli, które napędzają martwienie się.

  • A – myśli negatywne typu np. „nie zaliczę egzaminu”
  • B – pozytywne przekonania dotyczące martwienia się np. „warto się martwić, bo unikam wielu problemów”

Jak widzisz, myśli A nie mają szansy przestać się pojawiać, ponieważ myśli B utrzymują myśli A, które potencjalnie mogą uchronić Cię przed „katastrofą”. Może brzmi to lekko skomplikowanie, ale warto zrozumieć w jakiś sposób takie myślenie wpędza Cię w zamknięty krąg, z którego nie możesz wyjść.

Jeśli to co przeczytałeś przemawia do Ciebie w jakiś sposób to zachęcam Cię do próby zidentyfikowania myśli B i zastanowienia się czy są one prawdą i czy rzeczywiście warto było się martwić przed poprzednimi konfrontacjami z sytuacjami potencjalnie zagrażającymi.

Każda próba podważenia ciągłego martwienia się przybliża Cię do uczucia spokoju. 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s